Techniczna strona reklamy: pomiar, piksele, zgody

Kampanii nie prowadzę. Odpowiadam za to, żeby ruch, za który płacisz, trafiał na stronę, która go nie marnuje, i żeby dane o tym ruchu były prawdziwe.

Co robię, a czego nie robię

Pięć rzeczy, które decydują o tym, czy budżet reklamowy pracuje, czy wycieka po drodze.

01 / 05

Analityka, która pokazuje, co się naprawdę dzieje

Wdrażam Google Analytics i Menedżera tagów tak, żeby liczby dało się porównywać z miesiąca na miesiąc. Najczęstszy błąd to podwójny pomiar: kod wklejony i w motywie, i przez menedżera, przez co każda wizyta liczy się dwa razy, a współczynnik odrzuceń wygląda podejrzanie dobrze.

Sprawdzam też, czy ruch z Twojej własnej firmy nie zawyża statystyk i czy odwiedziny robotów nie mieszają się z odwiedzinami ludzi.

Google Analytics i Menedżer tagów

wykluczenie ruchu wewnętrznego i robotów

jeden pomiar zamiast dwóch równoległych

porównywalność danych między miesiącami

02 / 05

Piksele i zdarzenia wpięte raz, a dobrze

Piksel, który tylko liczy wejścia, nie wystarcza do optymalizacji kampanii. Potrzebne są zdarzenia: dodanie do koszyka, rozpoczęcie zakupu, wysłanie formularza, telefon z wizytówki. Bez nich system reklamowy uczy się na przypadkowych sygnałach.

Przy sklepach wpinam też wartość zamówienia, żeby dało się liczyć zwrot z wydatku, a nie samą liczbę kliknięć.

piksel Meta i tag Google Ads

zdarzenia dopasowane do tego, co ma robić klient

wartość i zawartość zamówienia przy sklepach

sprawdzenie w narzędziach diagnostycznych, czy dane dochodzą

03 / 05

Zgody zgodne z tym, co naprawdę zbierasz

Baner zgód, który wygląda poprawnie, a i tak uruchamia pomiar przed kliknięciem, jest gorszy niż jego brak: daje złudzenie porządku. Konfiguruję tryb zgody tak, żeby skrypty czekały na decyzję odwiedzającego.

To nie jest porada prawna i tak to traktuj. Odpowiadam za stronę techniczną, za zgodność treści dokumentów z tym, jak działa Twoja firma, odpowiadasz Ty.

baner zgód powiązany z rzeczywistym uruchamianiem skryptów

tryb zgody w narzędziach Google

lista tego, co faktycznie zbiera Twoja strona

zapis decyzji odwiedzającego

04 / 05

Strona, która udźwignie płatny ruch

Za kliknięcie płacisz niezależnie od tego, czy strona zdąży się załadować. Przy ruchu z reklam liczy się to podwójnie, bo wchodzą na nią ludzie, którzy nie znają jeszcze Twojej firmy i nie mają powodu czekać.

Sprawdzam czas ładowania na urządzeniu mobilnym, drogę od kliknięcia do formularza i to, czy formularz w ogóle działa po wysłaniu. Zdarza się, że kampania nie dowozi zapytań, bo wiadomości wpadają do spamu.

czas ładowania strony docelowej na telefonie

ścieżka od kliknięcia do zapytania

test wysyłki formularza od początku do końca

czytelność oferty dla kogoś, kto trafia tu pierwszy raz

05 / 05

Kto prowadzi kampanie

Kampanii nie prowadzę sam. Od lat współpracuję z kilkoma agencjami, które robią to na co dzień, i to im przekazuję prowadzenie Google Ads oraz kampanii w mediach społecznościowych. Mówię o tym wprost, bo wolę polecić kogoś dobrego niż uczyć się za Twoje pieniądze.

Ustawienie budżetu, dobór słów kluczowych, pisanie reklam i codzienna optymalizacja zostają po stronie agencji. Po mojej zostaje technika i to, żeby obie strony rozmawiały o tych samych danych.

polecenie agencji dopasowanej do branży i budżetu

przekazanie dostępów bez utraty własności kont

wspólny język między agencją a stroną

kontrola, czy pomiar po wdrożeniu nadal działa

Sprawdźmy, co pokazują dane

Zostaw namiary i adres strony. Zajrzę, jak wygląda dziś pomiar i co się dzieje z ruchem po kliknięciu w reklamę.

Odpowiadam w ciągu dnia roboczego. Sprawdzenie nic nie kosztuje i do niczego nie zobowiązuje.

Dane z formularza służą wyłącznie do odpowiedzi na Twoje zapytanie. Nie trafiają do newslettera ani do nikogo poza mną.

Zanim napiszesz

Odpowiedzi na pytania, które słyszę najczęściej przy pierwszej rozmowie. Jeśli Twojego tu nie ma, napisz — odpowiadam tym samym językiem.

Bo prowadzenie kampanii to codzienna praca przy panelu reklamowym, a ja koduję. Robiąc obie rzeczy po połowie, żadnej nie robiłbym dobrze. Znam agencje, które zajmują się tym na co dzień, i wolę je polecić niż brać zlecenie, w którym uczyłbym się za Twoje pieniądze.

Zwykle tak, bo agencje rzadko mają dostęp do kodu strony i nie zawsze chcą w nim grzebać. Wpięcie zdarzeń, poprawa czasu ładowania strony docelowej czy naprawa formularza to prace po stronie strony, nie po stronie panelu reklamowego. Pracuję wtedy równolegle z agencją, a nie zamiast niej.

Po wdrożeniu przechodzę całą ścieżkę na żywej stronie i sprawdzam w narzędziach diagnostycznych, czy zdarzenia dochodzą i z jakimi wartościami. Dostajesz krótkie podsumowanie: co jest mierzone, pod jaką nazwą i gdzie to zobaczysz. Bez tego łatwo przez pół roku optymalizować kampanię na podstawie danych, których nie ma.

Może, jeśli skrypty ładują się bez kontroli. Dlatego uruchamiam je dopiero po wczytaniu strony, a przy narzędziach, które tego nie potrzebują, odraczam start do pierwszej interakcji odwiedzającego. Ten serwis działa dokładnie tak i pomiar nie kosztuje go nic w czasie ładowania.

Do Ciebie. Zakładam je na Twoje dane i nadaję dostęp agencji oraz sobie, zamiast wpinać Twoją firmę do cudzego konta. Przy rozstaniu z wykonawcą albo agencją zostajesz z historią kampanii i danymi, a nie zaczynasz pomiar od zera.

Więcej na ten temat

Rozpisałem to szerzej na blogu, z konkretami i przykładami z wdrożeń.

Zobacz też