Techniczna strona reklamy: pomiar, piksele, zgody
Kampanii nie prowadzę. Odpowiadam za to, żeby ruch, za który płacisz, trafiał na stronę, która go nie marnuje, i żeby dane o tym ruchu były prawdziwe.
Co robię, a czego nie robię
Pięć rzeczy, które decydują o tym, czy budżet reklamowy pracuje, czy wycieka po drodze.
Analityka, która pokazuje, co się naprawdę dzieje
Wdrażam Google Analytics i Menedżera tagów tak, żeby liczby dało się porównywać z miesiąca na miesiąc. Najczęstszy błąd to podwójny pomiar: kod wklejony i w motywie, i przez menedżera, przez co każda wizyta liczy się dwa razy, a współczynnik odrzuceń wygląda podejrzanie dobrze.
Sprawdzam też, czy ruch z Twojej własnej firmy nie zawyża statystyk i czy odwiedziny robotów nie mieszają się z odwiedzinami ludzi.
Google Analytics i Menedżer tagów
wykluczenie ruchu wewnętrznego i robotów
jeden pomiar zamiast dwóch równoległych
porównywalność danych między miesiącami
Piksele i zdarzenia wpięte raz, a dobrze
Piksel, który tylko liczy wejścia, nie wystarcza do optymalizacji kampanii. Potrzebne są zdarzenia: dodanie do koszyka, rozpoczęcie zakupu, wysłanie formularza, telefon z wizytówki. Bez nich system reklamowy uczy się na przypadkowych sygnałach.
Przy sklepach wpinam też wartość zamówienia, żeby dało się liczyć zwrot z wydatku, a nie samą liczbę kliknięć.
piksel Meta i tag Google Ads
zdarzenia dopasowane do tego, co ma robić klient
wartość i zawartość zamówienia przy sklepach
sprawdzenie w narzędziach diagnostycznych, czy dane dochodzą
Zgody zgodne z tym, co naprawdę zbierasz
Baner zgód, który wygląda poprawnie, a i tak uruchamia pomiar przed kliknięciem, jest gorszy niż jego brak: daje złudzenie porządku. Konfiguruję tryb zgody tak, żeby skrypty czekały na decyzję odwiedzającego.
To nie jest porada prawna i tak to traktuj. Odpowiadam za stronę techniczną, za zgodność treści dokumentów z tym, jak działa Twoja firma, odpowiadasz Ty.
baner zgód powiązany z rzeczywistym uruchamianiem skryptów
tryb zgody w narzędziach Google
lista tego, co faktycznie zbiera Twoja strona
zapis decyzji odwiedzającego
Strona, która udźwignie płatny ruch
Za kliknięcie płacisz niezależnie od tego, czy strona zdąży się załadować. Przy ruchu z reklam liczy się to podwójnie, bo wchodzą na nią ludzie, którzy nie znają jeszcze Twojej firmy i nie mają powodu czekać.
Sprawdzam czas ładowania na urządzeniu mobilnym, drogę od kliknięcia do formularza i to, czy formularz w ogóle działa po wysłaniu. Zdarza się, że kampania nie dowozi zapytań, bo wiadomości wpadają do spamu.
czas ładowania strony docelowej na telefonie
ścieżka od kliknięcia do zapytania
test wysyłki formularza od początku do końca
czytelność oferty dla kogoś, kto trafia tu pierwszy raz
Kto prowadzi kampanie
Kampanii nie prowadzę sam. Od lat współpracuję z kilkoma agencjami, które robią to na co dzień, i to im przekazuję prowadzenie Google Ads oraz kampanii w mediach społecznościowych. Mówię o tym wprost, bo wolę polecić kogoś dobrego niż uczyć się za Twoje pieniądze.
Ustawienie budżetu, dobór słów kluczowych, pisanie reklam i codzienna optymalizacja zostają po stronie agencji. Po mojej zostaje technika i to, żeby obie strony rozmawiały o tych samych danych.
polecenie agencji dopasowanej do branży i budżetu
przekazanie dostępów bez utraty własności kont
wspólny język między agencją a stroną
kontrola, czy pomiar po wdrożeniu nadal działa
Sprawdźmy, co pokazują dane
Zostaw namiary i adres strony. Zajrzę, jak wygląda dziś pomiar i co się dzieje z ruchem po kliknięciu w reklamę.
Odpowiadam w ciągu dnia roboczego. Sprawdzenie nic nie kosztuje i do niczego nie zobowiązuje.
Zanim napiszesz
Odpowiedzi na pytania, które słyszę najczęściej przy pierwszej rozmowie. Jeśli Twojego tu nie ma, napisz — odpowiadam tym samym językiem.
Bo prowadzenie kampanii to codzienna praca przy panelu reklamowym, a ja koduję. Robiąc obie rzeczy po połowie, żadnej nie robiłbym dobrze. Znam agencje, które zajmują się tym na co dzień, i wolę je polecić niż brać zlecenie, w którym uczyłbym się za Twoje pieniądze.
Zwykle tak, bo agencje rzadko mają dostęp do kodu strony i nie zawsze chcą w nim grzebać. Wpięcie zdarzeń, poprawa czasu ładowania strony docelowej czy naprawa formularza to prace po stronie strony, nie po stronie panelu reklamowego. Pracuję wtedy równolegle z agencją, a nie zamiast niej.
Po wdrożeniu przechodzę całą ścieżkę na żywej stronie i sprawdzam w narzędziach diagnostycznych, czy zdarzenia dochodzą i z jakimi wartościami. Dostajesz krótkie podsumowanie: co jest mierzone, pod jaką nazwą i gdzie to zobaczysz. Bez tego łatwo przez pół roku optymalizować kampanię na podstawie danych, których nie ma.
Może, jeśli skrypty ładują się bez kontroli. Dlatego uruchamiam je dopiero po wczytaniu strony, a przy narzędziach, które tego nie potrzebują, odraczam start do pierwszej interakcji odwiedzającego. Ten serwis działa dokładnie tak i pomiar nie kosztuje go nic w czasie ładowania.
Do Ciebie. Zakładam je na Twoje dane i nadaję dostęp agencji oraz sobie, zamiast wpinać Twoją firmę do cudzego konta. Przy rozstaniu z wykonawcą albo agencją zostajesz z historią kampanii i danymi, a nie zaczynasz pomiar od zera.
Więcej na ten temat
Rozpisałem to szerzej na blogu, z konkretami i przykładami z wdrożeń.

Co irytuje użytkowników stron internetowych — 14 błędów
Czternaście rzeczy, które wyganiają odwiedzających ze strony firmowej. Przy każdym punkcie konkretny sposób, żeby sprawdzić to u siebie.

5 cech dobrej strony internetowej
Co odróżnia stronę, która przynosi zapytania, od kosztownej wizytówki. Pięć cech, przy każdej konkretny sposób, żeby sprawdzić własną witrynę.
Zobacz też
Strony internetowe — Ełk i zdalnie w całej Polsce
Projektuję i koduję strony firmowe od 2008 roku. Bez kupionego szablonu, w którym trzeba mieścić swoją treść, i bez osobnej wtyczki na każdą funkcję.
Sklepy internetowe — wdrożenie, migracja, rozwój
Stawiam sklepy i rozwijam te, które już sprzedają. Od wyboru platformy, przez integracje płatności i wysyłki, po wydajność przy kilku tysiącach produktów.
Pilnuję Twojej strony, żebyś Ty nie musiał
Monitorowanie, kopie zapasowe i aktualizacje biorę na siebie. Ty zajmujesz się firmą, a o stronie słyszysz ode mnie tylko wtedy, gdy faktycznie jest o czym mówić.
