zaktualizowano
Strona firmowa na WordPressie — czy to dobry wybór?
Dla kogo WordPress się sprawdza, kiedy go odradzam i ile realnie kosztuje utrzymanie strony na tym systemie. Odpowiedzi bez marketingowej ściemy.

Dla większości firm tak. Ale nie dlatego, że WordPress jest najlepszy — tylko dlatego, że jest wystarczająco dobry, a przy okazji nie zamyka Cię u jednego dostawcy i nie zostawia bez ludzi, którzy umieją go obsłużyć.
Poniżej rozkładam to na czynniki: dla kogo się sprawdza, kiedy sam go odradzam i ile naprawdę kosztuje po roku, a nie w dniu uruchomienia.
Czym właściwie jest WordPress
To system zarządzania treścią: oprogramowanie, które instalujesz na serwerze i które daje Ci panel do edycji strony. Piszesz w nim teksty, wgrywasz zdjęcia, dodajesz podstrony — bez dotykania kodu.
Powstał w 2003 roku jako silnik blogowy, zbudowany przez Matta Mullenwega i Mike'a Little'a na bazie porzuconego projektu b2/cafelog. Ten rodowód nadal widać w budowie panelu: wpisy, kategorie i komentarze są w nim wbudowane, a strony firmowe dołożono później.
Dziś, według pomiarów W3Techs, WordPress stoi pod 40,3 procent wszystkich stron w internecie i pod 58,8 procent tych, które w ogóle korzystają z jakiegoś systemu zarządzania treścią. Drugi w kolejności system ma udział kilkuprocentowy — przewaga jest więc nie tyle wyraźna, co przytłaczająca.
Ta popularność ma konkretne konsekwencje, i dobre, i złe — wrócę do nich niżej. Dobra strona jest taka, że nie zostaniesz sam z problemem: na każde pytanie ktoś już odpowiedział, a wykonawcę znajdziesz w każdym mieście.
Jest darmowy i otwartoźródłowy. Kod może pobrać, przejrzeć i zmienić każdy. W praktyce oznacza to, że nie płacisz za samą licencję, a jeśli przestanę Ci odpowiadać jako wykonawca, Twoją stronę przejmie ktokolwiek inny.
Dla kogo WordPress jest dobrym wyborem
Dla firmy, która chce sama zmieniać treść. To główny powód, dla którego go proponuję. Jeśli co tydzień dodajesz aktualność, zmieniasz cennik albo wrzucasz zdjęcia z realizacji, panel zwraca się w pierwszym miesiącu.
Dla firmy z kilkoma usługami. Osobna podstrona pod każdą usługę to podstawa widoczności w wyszukiwarce, a w WordPressie dołożenie kolejnej jest kwestią kwadransa.
Dla firmy, która planuje rosnąć. Sklep, wielojęzyczność, strefa dla klientów — wszystko to da się dołożyć później, bez przebudowy od zera.
Dla firmy, która nie chce być uzależniona od jednego wykonawcy. Strona na WordPressie jest Twoja: pliki, baza, dostępy. Możesz ją przenieść na inny serwer albo oddać komu innemu.
Co jeszcze da się na nim zbudować
Warto wiedzieć, ile mieści się pod hasłem „strona na WordPressie", bo to zwykle przesądza o tym, czy za rok trzeba będzie zaczynać od nowa.
Sklep internetowy. Wtyczka WooCommerce zamienia stronę w sklep z koszykiem, płatnościami i wysyłką. Przy kilkudziesięciu czy kilkuset produktach sprawdza się dobrze.
Rezerwacje i zapisy. Terminarz dla gabinetu, zapisy na zajęcia, rezerwacja stolika czy noclegu — wszystko z potwierdzeniem mailowym i podpięciem do kalendarza.
Kursy i materiały dla zalogowanych. Strefa dostępna po zakupie, z materiałami wideo, testami i śledzeniem postępów.
Katalog albo baza wiedzy. Ogłoszenia, oferty pracy, katalog firm, wyszukiwarka dokumentów z filtrowaniem po własnych polach.
Wielojęzyczność. Ta sama strona w kilku wersjach językowych, z osobnymi adresami dla każdej — istotne, jeśli sprzedajesz za granicę.
Nie znaczy to, że każdy z tych pomysłów jest na WordPressie najlepszy. Znaczy tyle, że zaczynając od zwykłej strony firmowej, nie zamykasz sobie żadnej z tych dróg.
Kiedy odradzam WordPressa
Gdy treść się nie zmienia. Wizytówka z adresem, telefonem i opisem usługi, która przez dwa lata pozostanie taka sama, nie potrzebuje panelu ani bazy danych. Strona zbudowana bez systemu zarządzania treścią będzie szybsza, tańsza w utrzymaniu i nie będzie wymagać aktualizacji. Ten serwis, który właśnie czytasz, jest zrobiony dokładnie tak.
Gdy sklep ma być duży od początku. Przy kilku tysiącach produktów z wariantami, drugą walutą i cenami hurtowymi, WooCommerce zaczyna gonić z językiem. Wtedy proponuję PrestaShop — więcej o tej decyzji piszę na stronie o sklepach internetowych.
Gdy nikt nie będzie się stroną opiekował. I to jest najważniejszy warunek. WordPress bez aktualizacji to nie jest strona, która po prostu stoi. To strona, która czeka na włamanie.
Ile naprawdę kosztuje strona na WordPressie
Sam system jest darmowy, ale to najmniej istotna część rachunku. Realne pozycje:
- domena — kilkadziesiąt złotych rocznie
- hosting — od kilkuset złotych rocznie, w zależności od tego, ile ruchu obsługuje
- motyw — darmowy albo kupiony, jednorazowo
- wtyczki — część darmowa, część w rocznym abonamencie
- projekt i wdrożenie — największa pozycja, zależna od zakresu
- opieka — miesięcznie albo kwartalnie, za aktualizacje i kopie
Pułapka siedzi w dwóch ostatnich punktach. Oferta „strona na WordPressie za tysiąc złotych" zwykle oznacza kupiony szablon wypełniony Twoimi tekstami, bez opieki. Po roku takiej strony nikt nie aktualizował, wtyczki mają znane luki, a koszt doprowadzenia jej do porządku bywa wyższy niż zbudowanie nowej.
Drugą pułapką są wtyczki w abonamencie. Trzy czy cztery płatne dodatki potrafią kosztować rocznie więcej niż hosting.
Wtyczki — największa zaleta i największe ryzyko naraz
W oficjalnym katalogu jest ich kilkadziesiąt tysięcy. Formularz kontaktowy, galeria, sklep, narzędzia SEO, kopie zapasowe — prawie każdą potrzebę ktoś już zaprogramował.
Każda wtyczka to jednak cudzy kod działający na Twojej stronie, z pełnym dostępem do bazy danych. Jeśli autor przestanie ją rozwijać, zostaje Ci kod, którego nikt nie łata. Jeśli w środku jest luka, jest ona luką na Twojej stronie.
Dlatego trzymam się kilku zasad: instaluję tylko to, co naprawdę potrzebne, sprawdzam datę ostatniej aktualizacji i liczbę instalacji przed wyborem, a jeśli funkcję da się dopisać w kilkudziesięciu liniach kodu, piszę ją zamiast instalować wtyczkę ważącą kilka megabajtów.
Integracje z tym, czego już używasz
Popularność systemu ma jeszcze jeden praktyczny skutek: dostawcy usług sami przygotowują wtyczki do WordPressa, bo opłaca im się obsłużyć największy rynek.
W praktyce oznacza to, że podpięcie strony do narzędzi, z których już korzystasz, rzadko bywa problemem. Bramki płatności działają po wpisaniu kluczy z panelu operatora. Kurierzy mają gotowe integracje z generowaniem etykiet. Sklep da się połączyć z Allegro albo porównywarkami cen. Program do faktur potrafi wystawiać dokumenty do zamówień automatycznie. Newsletter, system CRM czy czat na stronie to kwestia wklejenia jednego fragmentu kodu.
Jedna uwaga z praktyki: każda integracja to kolejna wtyczka, a każda wtyczka to kod, który musi być aktualizowany. Przy wyborze patrzę więc nie tylko na to, czy integracja istnieje, ale też kto ją utrzymuje. Wtyczka od samego operatora płatności jest bezpieczniejszym wyborem niż nakładka od kogoś trzeciego, choćby wyglądała wygodniej.
Bezpieczeństwo, czyli co naprawdę wynika ze statystyk
Krążą liczby w rodzaju „WordPress odpowiada za dziewięćdziesiąt kilka procent włamań na strony". Brzmi groźnie, ale mówi mniej, niż się wydaje: skoro system stoi pod większością stron na świecie, będzie też stanowił większość tych zaatakowanych. To jak stwierdzenie, że najwięcej stłuczek mają najpopularniejsze marki samochodów.
Istotniejsze jest, skąd te włamania biorą się w praktyce. Zwykle z jednego z trzech powodów: nieaktualnej wersji systemu albo wtyczki, słabego hasła administratora, albo wtyczki z nieznanego źródła, wgranej „bo była za darmo".
Żadna z tych przyczyn nie jest winą samego WordPressa i każdej da się zapobiec. Aktualizacje wykonywane po sprawdzeniu, co się zmienia, kopie zapasowe, z których faktycznie da się odtworzyć stronę, ograniczona liczba wtyczek i porządne hasła — to cała filozofia. W praktyce sprowadza się do tego, żeby ktoś się tym zajmował, i właśnie po to istnieje stała opieka.
Co zrobić, żeby WordPress działał szybko
Zarzut o wydajność jest częściowo słuszny, ale dotyczy nie systemu, tylko tego, co się do niego dokłada. Strona z trzydziestoma wtyczkami i motywem uniwersalnym, który potrafi wszystko, będzie wolna. Ta sama treść na lekkim motywie, z kilkoma wtyczkami i obrazami w nowoczesnym formacie, ładuje się szybko.
Co robię standardowo: ograniczam liczbę dodatków, przycinam zdjęcia do rozmiarów, w jakich faktycznie się wyświetlają, odkładam skrypty zewnętrzne do momentu pierwszej interakcji i mierzę wynik na oddawanej stronie, nie na wersji demonstracyjnej.
Podsumowanie w trzech zdaniach
WordPress sprawdza się, gdy chcesz sam zarządzać treścią i planujesz, że strona będzie się rozwijać. Odpada, gdy treść stoi w miejscu — wtedy taniej i szybciej wychodzi strona bez systemu zarządzania. W obu przypadkach o kosztach po roku decyduje nie cena wdrożenia, tylko to, czy ktoś stronę utrzymuje.
Jeśli zastanawiasz się, która droga pasuje do Twojej firmy, zobacz porównanie rozwiązań na stronie o stronach internetowych albo napisz — powiem wprost, co bym wybrał na Twoim miejscu.
Masz pytanie do tematu?
Napisz, opiszę to na Twoim przykładzie. Jeśli planujesz stronę albo sklep, powiem wprost, co ma sens w Twojej sytuacji, a co byłoby przepłaceniem.
Napisz do mniePrzeczytaj też
5 cech dobrej strony internetowej
Co odróżnia stronę, która przynosi zapytania, od kosztownej wizytówki. Pięć cech, przy każdej konkretny sposób, żeby sprawdzić własną witrynę.
Co irytuje użytkowników stron internetowych — 14 błędów
Czternaście rzeczy, które wyganiają odwiedzających ze strony firmowej. Przy każdym punkcie konkretny sposób, żeby sprawdzić to u siebie.
