Czy AI zrobi stronę internetową, a webdeveloperzy pójdą do lamusa?

Czy AI zrobi stronę internetową? Tak, w kilka minut. Co z takiej strony jest gotowe, co wychodzi po pół roku i kto za nią odpowiada.

Setki jednakowych ekranów z tym samym szablonem strony i nagłówkiem „Hero Headline”, ustawione w rzędach nad taflą wody aż po horyzont

Co kilka tygodni wraca ten sam post: ktoś wpisał jedno polecenie, dostał gotową stronę i ogłasza, że webdeveloperzy mogą szukać innej pracy. AI rzeczywiście zrobi stronę internetową, a ta na zrzucie ekranu wygląda dobrze. Ciekawsze jest to, co się dzieje ze stroną zrobioną przez AI, gdy firma próbuje na niej zarabiać.

Sam używam narzędzi AI codziennie, więc ten tekst nie broni starego sposobu pracy. Opisuje, co się faktycznie kończy, a co zyskuje na wartości.

Co wychodzi dobrze w stronach zrobionych przez AI

Układ i wygląd. Wygenerowana strona ma czytelną strukturę sekcji, spójne kolory i typografię. Wypada lepiej niż przeciętna strona sklejona w kreatorze przez kogoś bez wyczucia.

Pierwszą wersję tekstu. Do przeróbki, ale lepszą niż pusta kartka. Wielu przedsiębiorcom to odblokowuje projekt, który od miesięcy stał na braku treści.

Prototyp do pokazania. Gdy chcesz zobaczyć trzy pomysły na układ, zanim zdecydujesz, generator daje je w kwadrans.

To realne zalety i nie ma sensu ich umniejszać.

Jedno polecenie, jedno losowanie

Tworzenie strony przez AI jednym poleceniem przypomina automat do gier. Pociągasz dźwignię i patrzysz, co wypadnie. Wynik bywa dobry, kolejne pociągnięcie da inny, a żaden nie przychodzi z uzasadnieniem.

Tego brakuje najbardziej. Przy stronie projektowanej przez człowieka za każdą decyzją stoi powód: dlaczego formularz jest nad ofertą, dlaczego menu ma cztery pozycje, dlaczego zdjęcia ładują się dopiero przy przewijaniu. Powody da się zapisać, sprawdzić i zmienić, gdy zmieni się firma.

Wygenerowana strona ma tylko stan końcowy. Kiedy trzeba coś poprawić, zostaje kolejne pociągnięcie dźwigni i nadzieja, że nie zepsuje tego, co działało.

Generator nie zadaje niewygodnych pytań

Model robi to, o co go poprosisz, i chętnie przyznaje ci rację. Poproś o stronę z kalendarzem rezerwacji, a dostaniesz kalendarz. Zapytaj, czy to dobry pomysł, a zwykle usłyszysz, że tak.

Rob Fitzpatrick opisał w książce „The Mom Test" pułapkę, w którą wpadają ludzie budujący nowe produkty. Pytają znajomych, czy pomysł im się podoba, i słyszą uprzejme „tak". Taka odpowiedź nic nie znaczy, bo nikogo nie kosztuje. Wartość mają pytania o to, co ktoś już robi: kiedy ostatnio się z tym zetknął, ile go to kosztowało i jak radzi sobie dziś.

Generator jest najbardziej uprzejmym rozmówcą, jakiego można trafić. Doświadczony wykonawca zaczyna od pytań, które mogą podważyć samo zlecenie:

  • Kiedy ostatnio klient chciał zarezerwować termin przez stronę i jak przyjmujesz rezerwacje dzisiaj?
  • Skąd przychodzą zapytania, które kończą się zleceniem?
  • O co klienci pytają przez telefon, zanim się zdecydują?

Bywa, że po takiej rozmowie kalendarz okazuje się zbędny, bo klienci i tak dzwonią, a na stronie brakowało widocznego numeru telefonu. Tej decyzji żadne polecenie nie podejmie, bo generator nie wie, że stoi przed nią.

Czego nie widać w przeglądarce

Struktura nagłówków. Wyszukiwarka czyta stronę przez hierarchię nagłówków. Generatory traktują je jako style tekstu, więc powstają strony z kilkoma najważniejszymi nagłówkami albo bez żadnego. Wygląda tak samo, czyta się zupełnie inaczej.

Tytuły i opisy w wynikach wyszukiwania. To, co widzi użytkownik w Google, jest osobnym polem. Generatory zostawiają tam nazwę szablonu albo powielają ten sam tekst na każdej podstronie.

Opisy obrazków. Potrzebne osobom korzystającym z czytników ekranu i wyszukiwarce obrazów. Zwykle puste albo wypełnione nazwą pliku.

Wydajność. Wygenerowane strony bywają ciężkie: nieprzetworzone zdjęcia, biblioteki ładowane na każdej podstronie, animacje blokujące wyświetlenie treści.

Dostępność. Kontrast, obsługa klawiaturą, oznaczenia pól formularza. Od czerwca 2025 część firm ma tu obowiązek ustawowy, o czym piszę w tekście o stronach zgodnych z WCAG.

Te pięć rzeczy ma wspólną cechę: są niewidoczne przy oglądaniu strony i wychodzą dopiero wtedy, gdy zaczniesz oczekiwać od niej ruchu.

Teksty, które pasują do każdego

Najpoważniejszy problem nie jest techniczny.

Wygenerowany tekst o firmie budowlanej pasuje do każdej firmy budowlanej w Polsce. Jest poprawny, gładki i pozbawiony wszystkiego, co odróżnia twoją firmę od konkurencji: konkretnych realizacji, rzeczy, które robisz inaczej, terminów, cen, nazwisk.

Klient porównujący trzy oferty widzi trzy warianty tego samego. Wtedy decyduje cena, bo nic innego się nie różni.

Model nie wie, że montujesz okna w trzy dni, gdy konkurencja robi to w dwa tygodnie. Napisze „terminowość i profesjonalizm". Tekst, który sprzedaje, zawiera te trzy dni.

Strona zaczyna się w dniu publikacji

Wygenerowana strona to stan na jeden dzień. Firma, która na niej zarabia, potrzebuje jej przez lata, a przez ten czas dzieje się sporo:

  • system i dodatki dostają poprawki bezpieczeństwa, a hosting przestaje obsługiwać starsze wersje oprogramowania,
  • formularz przestaje dochodzić, bo zmieniła się konfiguracja poczty,
  • zmienia się oferta i trzeba dołożyć podstronę, cennik albo drugą wersję językową,
  • przychodzą nowe obowiązki: zgody na cookies, wymogi dostępności, informacje dla klientów sklepu,
  • ruch z wyszukiwarki spada i trzeba ustalić dlaczego.

Każda z tych rzeczy wymaga kogoś, kto rozumie całość: kod, serwer, pomiar i cel, dla którego strona powstała. I kto za nią odpowiada, gdy coś pójdzie źle.

W sklepie z drzwiami i blatami, który prowadzę od 2023 roku, samo wdrożenie było mniejszą częścią pracy niż opieka po nim. Wyszukiwarka, karuzele na stronie głównej i jednostronicowy proces zamówienia doszły długo po starcie, a szybkość strony poprawiała się w kolejnych seriach zmian.

Generator nie odpowiada za żadną z tych rzeczy. Po wygenerowaniu strony nie ma go przy niej.

Czyja jest strona, którą wygenerowałeś

Osobna sprawa, niezwiązana z jakością kodu, a często ważniejsza od niej.

Generatory dzielą się na dwie grupy i różnica ujawnia się dopiero przy próbie odejścia. Pierwsza daje pliki, które możesz pobrać i postawić na własnym serwerze. Wtedy wynik jest twój, niezależnie od tego, co myślisz o jego jakości. Druga generuje stronę wewnątrz własnej platformy i działa ona tak długo, jak długo płacisz abonament. Kodu nie pobierzesz, bo nie jest przewidziany do wyniesienia na zewnątrz.

Druga grupa jest liczniejsza, bo model abonamentowy jest dla dostawcy korzystniejszy. Tak działa ta branża, ale trzeba to wiedzieć, zanim zainwestujesz czas w budowanie treści.

Sprawdź to przed założeniem konta, jednym pytaniem: czy da się wyeksportować gotową stronę w postaci plików, które zadziałają na dowolnym hostingu. Odpowiedź „można wyeksportować treść" znaczy co innego i zwykle oznacza listę tekstów bez układu.

Konsekwencja jest ta sama co przy kreatorach stron: po dwóch latach przeprowadzka oznacza zbudowanie strony od nowa, a wypracowana przez ten czas pozycja w wyszukiwarce jest przypisana do adresu, a razem z nim do platformy.

Gdzie AI naprawdę zabiera pracę

Część zleceń znika i nie wróci.

Prosta wizytówka z adresem, godzinami otwarcia i telefonem nie potrzebuje programisty. Wcześniej wystarczał do niej gotowy szablon w kreatorze, dziś wystarczy generator. Tanie, szablonowe strony istniały zawsze. Strony internetowe z AI przyspieszają ten segment i sprowadzają jego koszt prawie do zera.

Na stronach ten rynek zmienia się szybciej niż w innych branżach z jednego powodu. Wadę źle zrobionej gry gracz czuje po minucie. Wadę strony właściciel zwykle zobaczy po miesiącach, w statystykach albo w skrzynce, do której przestały przychodzić zapytania. Kupujący nie oceni kodu, więc przy prostych stronach wygrywa cena.

Jeśli strona ma tylko istnieć, generator to rozsądny wybór. Jeśli ma sprowadzać klientów albo sprzedawać, wracają wszystkie rzeczy z poprzednich sekcji.

Luka rośnie

Te same narzędzia mają wszyscy. Różnica leży w tym, kto ich używa i co robi z wynikiem.

Doświadczony developer pracuje z AI szybciej, bo wie, o co zapytać i co w odpowiedzi sprawdzić. Ktoś bez tej wiedzy dostaje odpowiedź równie pewną siebie i nie ma jak ocenić, czy jest trafna. Model nie sygnalizuje, kiedy się myli.

Poprzeczka przy tym rośnie. Klienci co roku oglądają szybsze i lepiej dopracowane strony, więc „wygląda poprawnie" wystarcza coraz rzadziej.

Narzędzie to łopata. Złoto znajduje ten, kto wie, gdzie kopać.

Gdzie AI naprawdę pomaga

W mojej pracy codziennie, tylko w innych miejscach, niż obiecują reklamy generatorów.

Przy diagnozie awarii. Przeszukanie logów serwera i kodu modułu pod kątem przyczyny błędu idzie wyraźnie szybciej. Przy sklepie, który stanął w środku dnia, różnica między godziną a czterema godzinami diagnozy to różnica mierzona w zamówieniach.

Przy analizie danych. Wynik profilera albo log wolnych zapytań to setki wierszy, z których większość jest szumem. Pogrupowanie i posortowanie tego to praca mechaniczna, w której komputer nie przeoczy trzydziestego szóstego wiersza. Jak to wygląda w praktyce, opisuję w tekście o tym, jak przyspieszyć sklep na PrestaShop.

Przy pierwszej wersji tekstu. Jako materiał do przepisania.

Przy powtarzalnym kodzie. Szablony, konwersje formatów, migracje danych między strukturami.

Granica jest w dwóch miejscach. Wniosek z analizy zawsze weryfikuję pomiarem, bo model potrafi przekonująco wskazać przyczynę, która nią nie jest. A konfiguracji cen, stawek podatku i stanów magazynowych nie oddaję narzędziu w żadnej formie, bo pomyłka o jedno miejsce po przecinku kosztuje tam realne pieniądze.

Jak zrobić stronę internetową z AI, żeby dało się jej używać

Jeśli prosta wizytówka ci wystarczy i chcesz ją zrobić sam, da się to zrobić rozsądnie. Pięć kroków ogranicza większość problemów opisanych wyżej.

  1. Zanim cokolwiek wygenerujesz, zapytaj dostawcę, czy gotową stronę da się pobrać jako pliki. Od tego zależy, czy strona będzie twoja.
  2. Przygotuj własne dane: czym się zajmujesz, dla kogo, w jakim terminie, za ile i z jakimi realizacjami. Podaj je w poleceniu, zamiast prosić o „tekst o firmie".
  3. Po wygenerowaniu popraw nagłówki: jeden główny na każdej podstronie, pod nim śródtytuły sekcji.
  4. Wpisz osobny tytuł i opis do wyników wyszukiwania dla każdej podstrony oraz opisy obrazków.
  5. Zanim podepniesz domenę, przejdź listę kontrolną z następnej sekcji.

To kilka godzin pracy, których generator nie zrobi za ciebie. Po nich strona zrobiona przez AI startuje z tymi samymi podstawami co strona od wykonawcy.

Jak sprawdzić stronę, którą już masz

Pięć czynności, każda na kilka minut, bez żadnych narzędzi poza przeglądarką.

  1. Wklej adres w PageSpeed Insights i spójrz na wynik mobilny oraz na sekcję o dostępności.
  2. Wyszukaj w Google site:twojadomena.pl i sprawdź, ile podstron jest w indeksie i co widnieje w tytułach.
  3. Otwórz stronę na telefonie i spróbuj wysłać zapytanie przez formularz.
  4. Przeczytaj pierwszy akapit strony głównej i sprawdź, czy dałoby się go wkleić na stronę konkurencji bez zmiany ani słowa.
  5. Sprawdź w panelu dostawcy, czy da się pobrać gotową stronę jako pliki działające na dowolnym hostingu.

Czwarty punkt wyłapuje najwięcej, a nie wymaga żadnej wiedzy technicznej. Piąty rozstrzyga, ile będzie kosztowało odejście, jeśli kiedyś zechcesz.

Częste pytania

Czy AI zrobi stronę internetową? Tak. Generator w kilka minut składa stronę z sekcjami, tekstami i grafiką, a prosta wizytówka często na tym może poprzestać. Stronę, która ma sprowadzać klientów albo sprzedawać, trzeba potem poprawić w miejscach niewidocznych w przeglądarce i ktoś musi się nią opiekować po publikacji.

Czy AI zastąpi webdeveloperów? Zastępuje część pracy: proste strony, powtarzalny kod, pierwsze wersje tekstów. Odpowiedzialności za stronę, która ma działać i zarabiać przez lata, generator dziś nie przejmuje, bo do tego trzeba rozumieć całość i ponosić konsekwencje decyzji. Coraz więcej pracy developera polega za to na ocenie tego, co wygenerowało narzędzie, więc doświadczenie waży więcej.

Czy Google karze strony napisane przez AI? Nie ma kary za samo narzędzie. Wyszukiwarka ocenia przydatność treści, a wygenerowany tekst bez konkretów wypada słabo, bo nie wnosi nic ponad to, co jest już w setce innych miejsc.

Czy mogę użyć AI do napisania treści na swoją stronę? Jako punktu wyjścia tak. Warunek jest jeden: dopisz to, czego model nie wie, czyli konkretne realizacje, terminy, ceny i nazwy. Tekst bez tych rzeczy nie odróżni cię od konkurencji.

Czy da się poprawić stronę z generatora, czy trzeba budować od nowa? Zależy od tego, co jest pod spodem, i przede wszystkim od tego, czy masz dostęp do kodu. Przy generatorze oddającym pliki struktura nagłówków, tytuły i opisy dają się poprawić. Przy generatorze działającym wyłącznie we własnej platformie możesz zmienić tylko to, na co pozwala jego panel. Wtedy przebudowa zwykle okazuje się tańsza niż walka z ograniczeniami.

Czy mogę przenieść stronę z generatora AI na własny hosting? Tylko jeśli dostawca pozwala pobrać ją jako pliki. Część narzędzi na to pozwala, część generuje stronę wyłącznie wewnątrz swojej platformy i wtedy działa ona tak długo, jak długo płacisz abonament. Sprawdź to przed założeniem konta, bo po dwóch latach budowania treści odpowiedź „nie" oznacza zaczynanie od zera.

Czy używasz AI przy moim projekcie? Tak, przy diagnozie, analizie danych i powtarzalnym kodzie. Przy decyzjach o strukturze, treści sprzedażowej i konfiguracji rzeczy, w których pomyłka kosztuje pieniądze, nie używam. Zasady opisuję na stronie głównej, w sekcji o AI.

Czy strona z AI za darmo wystarczy na start? Do sprawdzenia pomysłu tak, podobnie jak darmowy kreator. Gdy strona ma pozyskiwać klientów, szybko trafisz na ograniczenia opisane wyżej.


Jeśli masz stronę z generatora i nie wiesz, czy nadaje się do dalszej pracy, prześlij mi adres. Przejdę przez pięć punktów z listy powyżej i powiem, co da się poprawić, a co wymagałoby przebudowy. Za strony, które robię, odpowiadam także po publikacji, w ramach opieki nad stroną.