zaktualizowano
Ile kosztuje sklep na PrestaShop: cennik od 8000 zł
Wdrożenie od 8000 zł netto, utrzymanie infrastruktury do 700 zł rocznie. Z czego składa się rachunek i co realnie podbija wycenę ponad kwotę bazową.

Wdrożenie sklepu na PrestaShopie zaczyna się u mnie od 8000 zł netto. Utrzymanie samej infrastruktury przez pierwszy rok to 400–700 zł, bo licencja PrestaShopa nic nie kosztuje, a sklep startowy zwykle nie wymaga kupowania żadnego modułu.
Te dwie liczby dzieli rząd wielkości i to jest cała trudność w rozmowie o cenie. Koszt sklepu to praca, nie oprogramowanie.
Cennik po pozycjach
| Pozycja | Koszt | Kto płaci |
|---|---|---|
| Licencja PrestaShop | 0 zł | — |
Domena .pl | ok. 100 zł rocznie po pierwszym roku | klient |
| Hosting na start | 300–600 zł rocznie | klient |
| Certyfikat SSL | 0 zł | — |
| Szablon | w cenie wdrożenia | — |
| Moduły przy starcie | zwykle 0 zł | klient |
| Moduł do integracji | 500–1500 zł jednorazowo, gdy potrzebny | klient |
| Wdrożenie | od 8000 zł netto | wykonawca |
| Opieka po wdrożeniu | od 950 zł netto miesięcznie, opcjonalnie | wykonawca |
Kwoty wdrożenia to ceny netto, od których zaczyna się wycena. Pełne widełki trzech poziomów opisuję na stronie o sklepach internetowych.
Licencja, czyli pozycja, której nie ma
PrestaShop jest darmowy i ma otwartą licencję. Pobierasz, instalujesz, sprzedajesz. Nikt nie liczy Ci prowizji od obrotu ani nie odcina funkcji za dopłatą.
Konkretnie: rdzeń sklepu jest wydany na licencji Open Software License 3.0, a moduły dołączone do instalacji na Academic Free License 3.0. Widać to w nagłówku każdego pliku źródłowego. W praktyce oznacza to trzy rzeczy. Możesz prowadzić na tym sklep komercyjny bez opłat licencyjnych. Możesz zmieniać kod pod siebie. Prowadzenie własnego sklepu nie jest rozpowszechnianiem oprogramowania, więc nie masz obowiązku publikowania swoich zmian.
Ta sama zasada dotyczy WooCommerce. Różnicę widać dopiero przy porównaniu z usługami abonamentowymi w rodzaju Shopify, gdzie płacisz co miesiąc i część prowizji od sprzedaży, ale nie musisz mieć własnego serwera. Pisałem o tym szerzej w tekście o tym, którą platformę wybrać do sklepu.
Hosting, czyli pozycja, na której najłatwiej przepłacić
Tu popełnia się najczęstszy błąd w drugą stronę niż zwykle: klient wykłada na start pieniądze na serwer, którego nie potrzebuje.
Sklep startowy z katalogiem do stu produktów działa poprawnie na dobrym hostingu współdzielonym za 300–600 zł rocznie. Mocniejszy VPS za 1500–3000 zł ma sens dopiero wtedy, gdy realnie widać, że coś zamula: import katalogu trwa minutami, panel przestaje odpowiadać przy większej liczbie zamówień albo strona zwalnia przy kampanii reklamowej.
Przejście na mocniejszy serwer jest przeprowadzką, nie przebudową sklepu. Robi się to w jeden wieczór, więc nie ma powodu płacić za zapas, którego może nigdy nie wykorzystasz.
Certyfikat SSL nie jest osobną pozycją, bo Let's Encrypt jest darmowy i wystarcza każdemu sklepowi. Więcej o wyborze domeny i hostingu piszę w osobnym tekście.
Moduły, czyli pozycja, o której klient dowiaduje się za późno
Przy starcie zwykle nie trzeba kupować niczego. Operatorzy płatności udostępniają własne moduły za darmo, firmy kurierskie tak samo, a katalog, warianty produktów, koszyk, konta klientów i poczta transakcyjna siedzą w rdzeniu i działają od instalacji.
Płacenie zaczyna się przy integracjach. Podłączenie magazynu, hurtowni albo programu do faktur wymaga zwykle gotowego modułu, a jego licencja to 500–1500 zł jednorazowo i jest osobną pozycją po stronie klienta. W cenie wdrożenia siedzi praca: dobór modułu, konfiguracja, spięcie z katalogiem i przetestowanie, czy stany faktycznie się zgadzają. Sama licencja zostaje Twoja, co ma znaczenie, gdybyś kiedyś zmieniał wykonawcę.
Podobnie z promocjami. Rabaty ilościowe i reguły cenowe działają w rdzeniu bez dopłat. Zestawy produktów i nietypowe scenariusze promocyjne wymagają dokupienia modułu.
Dwie rzeczy, które zaskakują przy pierwszym sklepie na tej platformie. Oficjalny rynek modułów, PrestaShop Addons, rozlicza się w euro i typowy moduł funkcjonalny kosztuje tam 50–150 euro — dla kogoś przyzwyczajonego do wtyczek WordPressa rozliczanych w złotówkach to bywa niespodzianka. Druga rzecz: darmowy moduł płatności nie oznacza darmowych płatności. Żeby z niego skorzystać, zakładasz konto u operatora i podpisujesz umowę, a prowizja od każdej transakcji idzie do niego. Zapłacisz ją tak samo na WooCommerce i na platformie abonamentowej, więc nie jest to koszt PrestaShopa — ale jest realnym kosztem sprzedaży i warto porównać oferty operatorów.
To jest pozycja, którą najłatwiej przeoczyć przy porównywaniu ofert. Wycena bez wzmianki o licencjach nie jest tańsza — jest tylko niepełna.
Szablon
Dopasowanie szablonu do Twojej identyfikacji jest wliczone w cenę wdrożenia. Bazowy motyw PrestaShopa jest darmowy, a przerobienie kolorów, typografii i układu pod markę to część pracy, nie dopłata.
Osobną decyzją jest własny projekt graficzny sklepu od zera. To jedna z czterech rzeczy, które najbardziej podbijają wycenę, i wchodzi dopiero na wyższym poziomie wdrożenia.
Przy pierwszej sprzedaży online zwykle odradzam projekt od zera. Lepiej sprawdzić, czy ten kanał w ogóle działa dla Twojego asortymentu, i wrócić do wyglądu, gdy będzie wiadomo, co się sprzedaje.
Co podbija wycenę ponad kwotę bazową
Cztery rzeczy, w kolejności, w jakiej pojawiają się najczęściej.
Import i porządkowanie danych produktowych. Katalog w arkuszu bez zdjęć, z opisami sklejonymi w jednej kolumnie albo wariantami wpisanymi w nazwę produktu. Czyszczenie takich danych bywa większą robotą niż postawienie samego sklepu, a jest niewidoczne dla klienta, bo efektem jest po prostu działający katalog.
Integracja z magazynem, hurtownią albo systemem klasy ERP. Najdroższy pojedynczy element większych wdrożeń. Każdy system po drugiej stronie ma własne API albo go nie ma i wtedy trzeba wymyślać obejście. Ta pozycja potrafi przewyższyć koszt całej reszty sklepu.
Nietypowa logika sprzedaży. Konfigurator produktu, cena liczona z wymiarów, rabaty ustalane osobno dla każdego klienta, koszt dostawy przeliczany według odległości. Każda taka rzecz to kod pisany pod konkretny przypadek.
Własny projekt graficzny zamiast szablonu.
Ile to trwa
Osiem do dwunastu tygodni od podpisania do pierwszego zamówienia, licząc sklep startowy.
Ten termin zaskakuje, bo samo postawienie sklepu zajmuje ułamek tego czasu. Reszta to cztery rzeczy, które dzieją się poza kodem:
- Dane produktowe wymagają ręcznej obróbki, bo eksport ze starego systemu nie nadaje się do importu bez przepisania.
- Treści i zdjęcia przychodzą partiami, a sklep bez opisów nie może ruszyć.
- Czeka się na dostępy i umowy z operatorami — rejestracja w bramce płatniczej i umowa z kurierem mają własne terminy weryfikacji, niezależne od nikogo po naszej stronie.
- Decyzje po stronie klienta: struktura kategorii, kto obsługuje zamówienia, co się dzieje przy zwrocie.
Trzy z tych czterech rzeczy możesz przyspieszyć jeszcze przed podpisaniem umowy. To jest realnie najtańszy sposób na skrócenie wdrożenia.
Utrzymanie przez pierwszy rok
Infrastruktura kosztuje niewiele: domena około 100 zł, hosting 300–600 zł. Razem 400–700 zł rocznie i to jest kwota, którą płacisz niezależnie od wszystkiego.
Praca przy sklepie to osobna decyzja. Można rozliczać ją godzinowo po 200 zł netto, wtedy płacisz tylko wtedy, gdy coś jest potrzebne. Można wziąć pakiet pięciu godzin miesięcznie za 950 zł netto, z którego schodzą aktualizacje, kopie zapasowe, zmiany w katalogu i diagnoza, gdy coś przestanie działać.
Pakiety opieki oparte na automatycznym monitorowaniu i aktualizacjach obsługują WordPressa i WooCommerce. Przy PrestaShopie takiego narzędzia nie mam i nie udaję, że jest inaczej — sklepy na tej platformie prowadzę ręcznie, w rytmie ustalonym z góry, i to właśnie pakiet godzin jest tu naturalną formą rozliczenia.
Sklep bez żadnej opieki też będzie działał. Do pierwszej aktualizacji, która coś wywróci, albo do pierwszej próby włamania przez niezałataną lukę. Różnica polega na tym, czy dowiesz się o tym od monitoringu, czy od klienta, który nie mógł złożyć zamówienia.
Częste pytania
Czy PrestaShop jest darmowy? Tak. Pobranie, instalacja i używanie nic nie kosztują, licencja jest otwarta. Płaci się za hosting, wdrożenie i ewentualne moduły przy integracjach. Sama platforma nie pobiera prowizji od sprzedaży.
Na jakiej licencji jest PrestaShop? Rdzeń na Open Software License 3.0, moduły dołączone do instalacji na Academic Free License 3.0. Obie pozwalają prowadzić sklep komercyjny bez opłat i zmieniać kod pod siebie. Własnych zmian nie musisz publikować, bo prowadzenie sklepu nie jest rozpowszechnianiem oprogramowania.
Dlaczego wdrożenie kosztuje kilka tysięcy, skoro oprogramowanie jest za darmo? Bo płacisz za pracę, nie za program. Konfiguracja podatków i wysyłki, import katalogu, podpięcie płatności i kurierów, dopasowanie wyglądu, testy całej ścieżki zakupowej i szkolenie z obsługi zamówień to tygodnie roboty. Darmowa licencja oszczędza jedną pozycję z ośmiu w rachunku.
Czy da się zrobić sklep taniej? Da się, na platformie abonamentowej albo na gotowym szablonie bez zmian. Warto wtedy policzyć abonament i prowizje przez trzy lata i porównać z jednorazowym wdrożeniem, bo przy rosnącym obrocie proporcje potrafią się odwrócić.
Ile kosztuje przeniesienie istniejącego sklepu na PrestaShop? Zależy przede wszystkim od tego, w jakim stanie są dane do przeniesienia i czy stary system ma sensowny eksport. Drugim czynnikiem są przekierowania ze starych adresów produktów i kategorii — bez nich każda zaindeksowana strona staje się błędem 404, a odbudowa pozycji zajmuje miesiące.
Czy muszę kupować szablon? Nie. Bazowy motyw PrestaShopa jest darmowy, a dopasowanie go do Twojej identyfikacji wchodzi w cenę wdrożenia. Własny projekt graficzny od zera to osobna decyzja o tym, na ile sklep ma się wyróżniać, i osobna pozycja w wycenie.
Czy w cenie wdrożenia są wszystkie moduły? Nie wszystkie. Sklep startowy zwykle nie wymaga kupowania niczego, ale integracja z magazynem, hurtownią albo systemem do faktur potrzebuje modułu, którego licencja kosztuje zwykle 500–1500 zł jednorazowo. W cenie wdrożenia jest praca nad tą integracją, licencja zostaje Twoją własnością. Uczciwa wycena mówi o tym z góry.
Jeśli chcesz wiedzieć, w którym przedziale mieści się Twój przypadek, napisz, co sprzedajesz, ile masz pozycji w katalogu i z jakimi systemami sklep ma się dogadać. Odpowiem konkretną kwotą i powiem, które elementy da się odłożyć na później bez szkody dla startu.
Masz pytanie do tematu?
Napisz, opiszę to na Twoim przykładzie. Jeśli planujesz stronę albo sklep, powiem wprost, co ma sens w Twojej sytuacji, a co byłoby przepłaceniem.
Napisz do mniePrzeczytaj też
5 cech dobrej strony internetowej
Co odróżnia stronę, która przynosi zapytania, od kosztownej wizytówki. Pięć cech, przy każdej konkretny sposób, żeby sprawdzić własną witrynę.
Co irytuje użytkowników stron internetowych — 14 błędów
Czternaście rzeczy, które wyganiają odwiedzających ze strony firmowej. Przy każdym punkcie konkretny sposób, żeby sprawdzić to u siebie.
