PrestaShop czy WooCommerce — którą platformę wybrać do sklepu
Kiedy wygrywa PrestaShop, kiedy WooCommerce, a kiedy żaden z nich. Porównanie oparte na czternastu wdrożonych sklepach, nie na tabelce z dokumentacji.

Krótka odpowiedź: WooCommerce, jeśli sklep jest częścią strony firmowej i produktów masz kilkadziesiąt. PrestaShop, jeśli sprzedaż jest głównym zajęciem firmy, katalog liczy setki pozycji z wariantami albo wysyłasz za granicę.
Dłuższa odpowiedź zajmuje resztę tego tekstu, bo granica między tymi przypadkami nie przebiega tam, gdzie zwykle stawiają ją porównania.
Dwie różne rzeczy, nie dwa warianty tego samego
WooCommerce jest wtyczką do WordPressa. Instalujesz system do prowadzenia strony, a potem dokładasz mu sprzedaż. Wszystko, co wiesz o WordPressie, dalej obowiązuje: ten sam panel, te same wtyczki, ten sam sposób edycji treści.
PrestaShop jest samodzielnym oprogramowaniem sklepowym. Stawiasz sklep, który przy okazji ma podstrony z treścią. Panel od pierwszego logowania mówi o zamówieniach, stanach magazynowych i przewoźnikach.
Ta różnica decyduje o wszystkim pozostałym. W WooCommerce produkt jest odmianą wpisu, bo w WordPressie wszystko jest wpisem. W PrestaShopie produkt ma własną strukturę z cechami, atrybutami, kombinacjami, dostawcami i stanami magazynowymi rozbitymi na magazyny.
Przy trzydziestu produktach nie poczujesz różnicy. Przy tysiącu poczujesz ją codziennie.
Katalog i warianty
To jest miejsce, w którym decyzja zapada najczęściej.
Sklep z odzieżą sprzedaje jeden model sukienki w pięciu rozmiarach i trzech kolorach. To piętnaście kombinacji, każda z własnym stanem magazynowym, własnym kodem kreskowym i czasem własną ceną. PrestaShop generuje te kombinacje z listy atrybutów i pilnuje stanów osobno dla każdej.
WooCommerce też to potrafi przez produkty z wariantami, ale przy kilkuset produktach o takiej strukturze panel zaczyna się dławić, a eksport do hurtowni albo do porównywarki wymaga dokładania wtyczek. Każda wtyczka to kolejna rzecz, która przestanie działać po aktualizacji.
Przy sklepie, w którym produkt to jedna pozycja bez odmian — usługa, kurs, mebel na zamówienie, pizza — ta cała maszyneria PrestaShopa jest kosztem bez zwrotu.
Sprzedaż za granicę
PrestaShop ma języki, waluty, strefy podatkowe i grupy klientów wbudowane w rdzeń. Dodajesz drugi język i cała struktura sklepu dostaje drugi komplet adresów, opisów i tłumaczeń interfejsu, bez instalowania czegokolwiek.
W WooCommerce wielojęzyczność załatwia się wtyczką, a wtyczka do tłumaczeń jest jedną z cięższych rzeczy, jakie można dołożyć do WordPressa. Działa, tylko trzeba wiedzieć, że dokładasz zależność, od której potem nie da się łatwo odejść.
Sklep z foliami ochronnymi, który prowadzę w czterech językach i czterech walutach, z weryfikacją numeru VAT kontrahenta przy zakładaniu konta, stoi na PrestaShopie właśnie z tego powodu. Na WooCommerce dałoby się to zrobić, ale z trzech wtyczek zamiast z jednej konfiguracji.
Koszty
Obie platformy są darmowe i obie mają licencję open source. To najmniej istotna część rachunku, bo koszt sklepu nie siedzi w licencji.
Siedzi w tym, co dokładasz. W WooCommerce płatne wtyczki rozliczają się zwykle w abonamencie rocznym za stronę — subskrypcje, rezerwacje, zaawansowana wysyłka, integracja z systemem magazynowym. Przy kilku takich dodatkach roczna suma potrafi przekroczyć koszt utrzymania serwera.
W PrestaShopie sklep na start zwykle nie wymaga kupowania niczego. Operatorzy płatności i firmy kurierskie udostępniają własne moduły za darmo, a reszta tego, czego potrzebuje sklep z kilkudziesięcioma produktami, siedzi w rdzeniu. Płacenie zaczyna się przy integracjach: moduł do hurtowni, systemu magazynowego albo programu do faktur kosztuje zwykle 500–1500 zł, ale jednorazowo, bez corocznej odnowy.
Jedna rzecz zaskakuje przy pierwszej rozbudowie: oficjalny rynek modułów, PrestaShop Addons, rozlicza się w euro, a typowa pozycja kosztuje tam 50–150 euro. Dla kogoś przyzwyczajonego do wtyczek WordPressa w złotówkach to bywa niespodzianka przy planowaniu budżetu.
Różnica jest więc w tym, kiedy koszt się pojawia i jak się powtarza. WooCommerce rozkłada go na drobne od początku i co roku, PrestaShop trzyma nisko do pierwszej poważnej integracji, a potem zamyka temat jedną płatnością.
Porównanie ma sens dopiero na liście konkretnych funkcji, których sklep wymaga. Bez tej listy każda kwota jest zgadywana. Rozbicie pełnego rachunku na pozycje pokazuję w tekście o tym, ile kosztuje sklep na PrestaShopie.
Wydajność
WordPress z WooCommerce zwalnia na dwa sposoby: przez liczbę wtyczek i przez to, że każdy widok produktu przechodzi przez warstwę wpisów i metadanych. Sklep z dwustoma produktami na przyzwoitym hostingu działa dobrze. Ten sam sklep po dołożeniu ośmiu wtyczek i motywu z kreatorem stron potrafi ładować się sekundy.
PrestaShop ma własny mechanizm pamięci podręcznej i przy dużym katalogu radzi sobie lepiej, ale jest wrażliwszy na konfigurację serwera. Źle ustawiony potrafi być wolniejszy niż WooCommerce.
Na jedno i drugie da się coś poradzić, tylko punkt wyjścia jest inny. Przy sklepie, w którym liczy się każda dziesiąta sekundy, zaczynam od pomiaru na konkretnym hostingu, a nie od wyboru platformy.
Kto będzie tym zarządzał po wdrożeniu
Argument, który w porównaniach pojawia się najrzadziej, a w praktyce waży najwięcej.
Jeśli osoba, która ma dodawać produkty, zna WordPressa, WooCommerce oszczędza tygodnie nauki. Panel jest ten sam, edytor ten sam, wtyczki znajome. Wdrożenie kogoś do PrestaShopa to osobne szkolenie, bo logika zamówień, przewoźników i stanów magazynowych nie przypomina niczego z WordPressa.
Odwrotnie też to działa. Jeśli sklepem zajmuje się osoba obsługująca zamówienia na co dzień, panel PrestaShopa da jej więcej niż WooCommerce, bo jest zbudowany dokładnie pod tę pracę.
A gdzie w tym Shopify
Trzecia opcja, o którą pytają najczęściej po przeczytaniu porównania dwóch pierwszych.
| WooCommerce | PrestaShop | Shopify | |
|---|---|---|---|
| Model | wtyczka do WordPressa | samodzielny sklep | usługa abonamentowa |
| Gdzie stoi | Twój serwer | Twój serwer | serwer dostawcy |
| Koszt wejścia | hosting i wtyczki | hosting i moduły | abonament miesięczny |
| Dostęp do kodu | pełny | pełny | ograniczony |
| Wielojęzyczność | przez wtyczkę | w rdzeniu | w droższych planach |
| Przeniesienie gdzie indziej | eksport bazy | eksport bazy | eksport danych, nie sklepu |
| Kto pilnuje aktualizacji | Ty | Ty | dostawca |
Shopify wygrywa, gdy nie chcesz mieć nic wspólnego z serwerem i akceptujesz, że sklep jest wynajęty. Przegrywa, gdy potrzebujesz nietypowej logiki sprzedaży albo gdy prowizje i abonament przy rosnącym obrocie zaczynają przewyższać koszt własnego wdrożenia.
Najpoważniejsza różnica jest jednak w ostatnim wierszu tabeli. Ze sklepu na własnym oprogramowaniu wychodzisz z całą bazą i możesz go przenieść. Z usługi abonamentowej wychodzisz z plikiem danych, a sklep zostaje.
Co wybieram najczęściej
Na czternaście sklepów, które wdrożyłem, dziewięć stoi na PrestaShopie, trzy na WooCommerce, jeden na Shoperze, a jeden sprzedaje z poziomu WordPressa bez typowej wtyczki sklepowej.
Ta proporcja nie znaczy, że PrestaShop jest lepszy. Znaczy, że częściej trafiają do mnie sklepy z dużym katalogiem i wariantami, bo to one najczęściej dorastają do momentu, w którym dotychczasowe rozwiązanie przestaje wystarczać.
Trzy sklepy na WooCommerce to konfigurator drzwi spięty z produktem, zamawianie jedzenia z przeliczaniem dostawy według odległości i sklep będący częścią większego serwisu firmowego. Żaden z nich nie zyskałby nic na PrestaShopie, a każdy straciłby swobodę robienia rzeczy, których typowy sklep nie robi.
Kiedy platforma nie jest problemem
Zdarza się, że pytanie o wybór przychodzi za wcześnie. Jeśli nie wiadomo jeszcze, ile będzie produktów, czy wchodzi wysyłka za granicę i kto będzie obsługiwał zamówienia, wybór platformy jest zgadywaniem.
Wtedy zaczynam od trzech pytań: co dokładnie sprzedajesz, ile pozycji ma katalog za dwa lata i co ma się wydarzyć po kliknięciu „kupuję". Odpowiedzi zwykle same wskazują platformę, a przy okazji wychodzi, że część wymagań da się odłożyć na później.
Częste pytania
Czy PrestaShop jest darmowy? Tak, pobranie i używanie nic nie kosztuje, licencja jest otwarta. Płaci się za hosting, ewentualne moduły i wdrożenie. To samo dotyczy WooCommerce, gdzie sama wtyczka jest darmowa, a płatne bywają rozszerzenia.
Czy da się przenieść sklep z WooCommerce na PrestaShop? Da się i robię to regularnie. Największą uwagę wymaga zachowanie adresów produktów i kategorii, bo bez przekierowań stałych każda zaindeksowana strona produktu staje się błędem 404, a odbudowa pozycji zajmuje miesiące. Historia zamówień i konta klientów przenoszą się osobnym importem.
Który sklep jest bezpieczniejszy? Oba są bezpieczne, dopóki ktoś je aktualizuje. Włamania do sklepów na WooCommerce idą zwykle przez porzucone dodatki do WordPressa z niezałatanymi lukami, rzadko przez samą wtyczkę sklepową. PrestaShop ma mniejszy ekosystem, więc mniejszą powierzchnię ataku, ale też mniej osób szukających w nim błędów.
Czy potrzebuję osobnej strony firmowej obok sklepu? Przy WooCommerce nie, bo sklep siedzi wewnątrz strony. Przy PrestaShopie zdarza się utrzymywać stronę firmową osobno i wtedy trzeba zdecydować, gdzie mieszka blog i podstrony ofertowe, żeby nie dublować treści.
Ile trwa wdrożenie sklepu? Najmocniej zależy od tego, czy dane produktów są gotowe do importu. Sklep na kilkadziesiąt pozycji z przygotowanym katalogiem to inna skala niż migracja kilkuset produktów z wariantami z systemu, który nie ma sensownego eksportu.
Jeśli nie wiesz, do której grupy należy Twój przypadek, opisz mi, co sprzedajesz i ile masz pozycji — powiem, którą platformę bym wybrał i dlaczego. Więcej o tym, jak wygląda samo wdrożenie, migracja i rozwój, piszę na stronie o sklepach internetowych. Jeśli rozważasz raczej stronę firmową niż sklep, przyda Ci się tekst o tym, czy WordPress jest dobrym wyborem.
Masz pytanie do tematu?
Napisz, opiszę to na Twoim przykładzie. Jeśli planujesz stronę albo sklep, powiem wprost, co ma sens w Twojej sytuacji, a co byłoby przepłaceniem.
Napisz do mniePrzeczytaj też
5 cech dobrej strony internetowej
Co odróżnia stronę, która przynosi zapytania, od kosztownej wizytówki. Pięć cech, przy każdej konkretny sposób, żeby sprawdzić własną witrynę.
Co irytuje użytkowników stron internetowych — 14 błędów
Czternaście rzeczy, które wyganiają odwiedzających ze strony firmowej. Przy każdym punkcie konkretny sposób, żeby sprawdzić to u siebie.
